...a ja jestem małą kaczuszką...

OD AUTORKI: Czy jesteście  tu prawdziwi, czy wymyśleni – nieważne. Każda z NAS któregoś z Was kiedyś spotkała. Być może to ja znam Was wszystkich trzech? A może zlepiłam Was z opowieści wszystkich kobiet, które mi się zwierzały – to nie ma znaczenia. Tak czy inaczej, wspomnieniami swojej młodości, narysowałam Wasze trzy oblicza. Cieszcie się, bo mogłabym duuużo więcej…
Narcyzie, Romantyku, Szczeniaku z sympatią i sentymentem -  trochę z wdzięczności, a trochę z zemsty WSZYSTKICH KOBIET ŚWIATA, dedykuję Wam ten tekst, nie bez powodu, nucąc sobie jego tytuł…

NARCYZ
Ale cycki to ma zajebiste! Naprawdę! W ogóle jest niezła. Nóżki w porządeczku, trochę za chude, ale OK. I zawsze w miniówie! Trochę przesadza z solarium. Za dużo tego to też nie dobrze, sam wiem.  Zresztą jej to ostatnio powiedziałem. Ale tak, to FAJNA DUPA! Nie wiem czemu mnie spuściła… No to dla kogo ona się tak stroi? No przecież nie dla tych pedałów w okularach i koszulach w kratę! Jej potrzeba FACETA co wygląda i ma jaja! To o co chodzi? No sorry, ale reszta kolegów na kursie jest poza moją kategorią!
Myślałem, że lubi takie klimaty. Najpierw do klubu, kulturka, tam jest fajna muza do pogibania, kolorowe alkohole, te sprawy. No co ona mi tu będzie ściemniać, że nie lubi dyskotek! No przecież sam ją tam raz widziałem. Naczesana była jak petarda!  Z tymi swoimi koleżankami – co jedna to lepsza.  Ale ogólnie lufy fajne tylko niby takie, kurwa, lepsze. Że niby na dyskotece „niechcąco”, bo na co dzień to do klubu dla artystów chodzą.  Bo one intelektualistki, panie święty, z uniwersytetów, to się bujają albo z artystami albo z pedałami. Ci z polibudy to już im śmierdzą! No to ja ci pokażę laluniu jak CI Z POLIBUIDY  potrafią takie królewny jak Ty obracać! Jak Cię wezmę w swoje rączki, to Ci korona z hukiem spadnie!
No bo oczywiście potem poszlibyśmy  na chatę do Bogdana. On ma tam wypas! Lustro na suficie ma!!! To jest gość! Tylko musiałbym ją wcześniej trochę pobajerować i zainwestować w kilka „drinków z parasolką”. Poczekam jeszcze i zagadam znowu. Ona się pewnie tak dla podkręcenia klimatu ociąga. No, na pewno! To oto chodzi!  Że niby niedostępna, że z NIĄ nie tak łatwo. Dobra, dobra, nie takie jak TY mi „się udostępniały”! OK, skoro chcesz, to się pobawimy w „kotka i myszkę”, wcześniej czy później i tak wyjdzie na moje. Mamy czas. Bogdan da klucze w każdej chwili! A dzisiaj skoczę z chłopakami na browar, a potem...zobaczymy.

ROMANTYK
Zauważyłem ją już dawno, w autobusie. Zresztą, nie sposób było nie zauważyć takiej blondynki  o takich kształtach Nawet się kiedyś do mnie uśmiechnęła. Już wtedy miałem do  niej podejść, ale w ostatniej chwili odebrało mi odwagę. Wysiadłem na „jej” przystanku i po cichu, ostrożnie, poszedłem za nią. Stałem pod jej domem i czekałem, aż w którymś oknie zapali się światło.  Wreszcie zapaliło się na samej górze – pewnie tam ma pokój.  To tam zdejmuje majtki, tam chodzi naga pokazując bezwstydnie swe ogromne piersi , tam się pieści przed snem, tam zasypia. Stałem i wyobrażałem sobie, że jestem tam teraz z nią. Że ją całuję, dotykam, że odpinam jej stanik. Ciekawe jakie ma sutki.
Nagle otworzyły się drzwi. To jej ojciec wynosił śmieci. Uciekłem. Śmiałem się sam do siebie. Pewnie gdyby wiedział, że późnym, zimowym wieczorem przed ich domem stoi koleś, który patrząc w okno jego córki wyobraża sobie jak ją pieści, dałby mi w mordę.
Całą noc natrętnie o niej myślałem. Obsesyjnie przypominałem sobie moment zapalającego się w jej pokoju światła, jakby to było jakieś moje trofeum. W swojej głowie byłem z nią w tym pokoju całą noc. Dotykałem, wąchałem, lizałem, wchodziłem w nią kilka razy. Kutas sterczał mi nieznośnie. Jak nastolatek, dwa razy jednej nocy, zwaliłem konia. Nie pomogło.
Przez kolejne tygodnie jeździłem tym autobusem jak wariat – po kilka razy na dzień. Do sklepu jechałem trzy przystanki dalej, żeby ją w końcu spotkać, i ciągle jej nie było. Mogłem znowu iść pod dom, ale nie miałem już odwagi. Wciąż miałem wrażenie, że tamtej nocy zachowałem się jak szaleniec. I nagle, ni stąd ni zowąd, spotkałem ją na koncercie. Miała taki dekolt , że co drugi koleś się za nią oglądał. „Spierdalajcie” - myślałem sobie, jakby ta „noc z nią” dała mi do niej jakieś prawo.
Wiedziałem, że to jest ten moment, podbiegłem do niej. Zauważyłem, że jest lekko pijana. Przez chwilę przeszło mi  przez myśl, że gdybym kupił jej teraz kolejne piwo, to TO co tak  bezczelnie sterczy pod bluzką, tej nocy byłoby moje.  Nawet nie wiem, czy się przedstawiłem, zacząłem bełkotać o  „wspólnym autobusie”, o tym, że stamtąd się znamy itd. Jej dekolt mnie niszczył, nie mogłem się skupić, pieprzyłem  w kółko to samo, a w głowie mi huczało, że ona jest bez stanika. Nagle odpowiedziała: „Przepraszam, czy my się znamy?”.  Nokaut. Kobiece triki. Nie wierzyłem, niemożliwe, żeby mnie nie pamiętała. Wymamrotałem raz jeszcze coś o autobusie i desperacko, bez nadziei, zapytałem o numer telefonu. „Wybrałeś zły moment. Nie jestem zainteresowana”. Kosz bez znieczulenia. Chciałem coś jeszcze powiedzieć, ale  ona wtapiała się już powoli w tłum miarowo kręcąc biodrami.
Spiłem się tej nocy jak nigdy.

SZCZENIAK
Nie mogę z nią dłużej być, no nie mogę. Zajebista laska, świetnie mi się z nią rozmawia, ale nie mogę, nie chcę. Cycki bomba, buzia łada, jasna blondynka, ale ja się nie chcę wiązać na poważnie. Jeszcze nie teraz. Ha, ostatnio jak chodziła na solarium, to ją prosiłem żeby opalała się w stringach, bo ja lubię jak laska ma na tyłku ślad od stringów. Fajne, jak z filmów porno.
No ona kręci mnie zajebiście, ale przede mną jest jeszcze tyle możliwości… Jak to mówi mój kumpel z siłowni „Ileż razy można oglądać jeden i ten sam film?”. Zresztą nawet moja mama powtarza, że „jak się młodość nie wyszumi, to potem są problemy”.
Chociaż z drugiej strony, nie chcę jej krzywdzić, nie JĄ.
No nie wiem, głupio wyszło. Byłem pijany i powiedziałem jej, że czuję, że gdyby była okazja, to bym ją zdradził. Bez sensu,  że jej to powiedziałem, ale, jak to się mówi: „w wodzie jest życie, a w winie prawda”. Nie zdradziłem jej, ale wiem, że jak się nie rozstaniemy, to TO zrobię. Chłopaki coraz częściej namawiają mnie, żebyśmy się znowu wybrali do burdla. No pojechałbym, no!
Zresztą… mnie się ciągle wydaje, że ona mnie zdradza. Tu jakiś adorator z autobusu, za chwilę kolejny żigolo z kursu francuskiego, no na każdym kroku AMANTI! A w knajpie jest zawsze w  tych swoich, jak ja to mówię, paskach na cycki albo dekoltach do pępka. Już nie raz miałem ochotę przez nią któremuś zajebać.
Nieee, bez sensu, ja mam jeszcze czas na stałe związki. Poza tym, to nie TO. Koniec.
Chociaż… będę za nią tęsknił i nie wiem czy uda mi się zapomnieć. Chciałbym ją móc jeszcze raz rozebrać, chciałbym ją czasem móc zobaczyć. Kurwa, a co ona tak naprawdę do mnie czuje? Nie wiem czy było jej ze mną dobrze w łóżku czy nie, nie wiem czy ona zapomniała już o tym swoim  poprzednim kolesiu, czy nie. Ja nie rozumiem kobiet…
Nieee, ja spadam. Ona jest starsza, wkrótce pewnie będzie chciała jakichś deklaracji. To koniec.
Chciałbym sobie zrobić jeszcze jeden tatuaż, o NIEJ…
Idę się nachlać.

 

 

Marta Bujnowicz-Widerska

 

Mister Wong