PASJA I FILM, czyli nietypowy przypadek Konrada Aksinowicza

Zapraszam Państwa na kolejną część wywiadu z młodym filmowcem - Konradem Aksinowiczem. W poprzednim numerze Cudzoziemki Konrad opowiadał o aspekcie seksu w życiu, w filmach i na planach filmowych. Natomiast ta część poświęcona jest pasji jaką jest film, kręcenie filmów, niełatwe dążenie do spełnienia marzeń, wymagające poświęceń i odwagi w podejmowaniu, nie zawsze kończącego się sukcesem, ryzyka. Wywiad ten przeprowadziłam w październiku zeszłego roku, kiedy to Konrad był w Londynie. Tymczasem reżyser właśnie w tym momencie jest na planie swojego autorskiego filmu ‘Sprawa Kostrzewy’, w swoim rodzimym mieście: Wrocławiu.

Pierwszy film, który zrobił na Tobie wrażenie? Ten moment, w którym to wszystko się zaczęło? W którym już wiedziałeś, że chcesz robić filmy?

To nie było do końca tak, że zobaczyłem pewien film i uświadomiłem sobie, że będę sam robił filmy. Był to jakiś głębszy proces mojej zabawy w sztukę. Na początku była wielka fascynacja muzyką, już jako dziecko, i konsekwencją tego był mój wybór pójścia do szkoły muzycznej w wieku lat siedmiu. Wtedy mogłem powiedzieć, że zajmuję się muzyką, bo zainspirował mnie ten a nie inny zespół muzyczny. W tym samym czasie już oglądałem filmy, które wpłynęły na moją świadomość filmową, więc kiedy przyszedł czas, by to wszystko połączyć w wielką całość, powiedziałem sobie: o kurcze zostanę filmowcem. Jednak jakby tak głębiej się zastanowić, to muszę powiedzieć, że jest taki film, który z dnia na dzień zmienił moje życie. To była „Lista Schindlera”.

Opowiesz o tym jak ten film Spielberga zmienił Twoje życie?

Poszedłem na „Listę Schindlera” w pierwszy dzień, kiedy wszedł w Polsce do kin. Był to marzec lub kwiecień 1994 roku. Poszedłem na pierwszy seans o 9:30 rano, bez śniadania, nie wiedząc co mnie czeka. I zaczęło się, stałem sie świadkiem tych wstrząsających wydarzeń, wiedząc, że „dzieje się to” w moim kraju, że takie problemy mnie jako dziecko ominęły.  Pamiętajmy, że miałem wtedy z 15 lat.

Wzruszałem się, bałem się, krzyczałem w środku o sprawiedliwość. Po tych 3 godzinach wyszedłem jako inny człowiek -wciąż będąc w tym czarno białym świecie. Wyszedłem na wrocławskie ulice, gdzie było wtedy tyle kolorów i wszystko takie spokojne - jak w czasie pokoju, nie wojny... Spotkałem mojego kolegę, który się chwalił swoimi fioletowymi nowo zakupionymi martensami. A ja byłem wciąż tam, wciąż z tymi ludźmi i to za sprawą filmu, za sprawą tych obrazów. To najbardziej kinematyczne doznanie jakie miałem, oczywiście nie wliczając „Gwiezdnych wojen” i „Avatara” w 3 D.  Ach to kino!

A moment, w którym wiedziałeś, jakie filmy chcesz robić? Czy to też jest raczej proces?

Do dziś nie wiem, jakie filmy chcę robić. Mam swoje marzenia o fantastyce i cynicznym spojrzeniu na świat. Tak, to jest proces. Chociaż ostatnio nawet myślę, że może moja fantastyka i szalone pomysły  były zasłoną przed tym, by naprawdę robić filmy…

To tak jakbym poznał dziewczynę, która mi się podoba, ale wiem, że nie mogę z nią być, bo mieszka np. w Kijowie i ja nie mogę z nią zamieszkać. Wiec łatwo jest mówić o filmach, które chce się zrobić, ale ich nie można zrobić, bo do tego potrzeba wielkich pieniędzy i wielkiego wsparcia osób, które te pieniądze mają.

Dziś ląduję na ziemi i mówię sobie: jaki film mogę zrobić, na który mnie stać? Innymi słowy: patrzę na dziewczyny z sąsiedztwa, z którymi mógłbym być i żadna nie mieszka daleko. Dziewczyny są dostępne; tylko, z którą bym chciał być i która by chciała mnie…

Ach, faktycznie mówisz jak osoba, która twardo wylądowała na ziemi. A wiesz, że Anton Pawłowicz Czechow przez większą część swojego małżeństwa z Olgą Knipper mieszkał, ze względu na swoje słabe zdrowie, w Odessie,  podczas gdy ona, wielka aktorka teatru Stanisławskiego, w Moskwie? Uprawiając tym samym miłość korespondencyjną. Mniejsza z tym…:)

Pochodzisz z Wrocławia, miasta, które wychowało wielu filmowców. Nierzadko ich droga do robienia filmów jest nietypowa jak sam Wrocław. Opowiedz nam o swoich mentorach z tego miasta, wtedy gdy jako szesnastoletni dzieciak postanowiłeś zrobić film na szesnastce.

Niewątpliwie był nim Janusz Nawojczyk, zwany Jackiem, z amatorskiego klubu FOSA, jak i Tadeusz Szymków – aktor, mentor i przyjaciel. Obydwaj mieli cechę ludzi, którzy do końca się nie poddawali, ale jednak sami stawiali sobie przeszkody przed własną drogą. Jakby tak naprawdę nie chcieli tam dotrzeć.

Kiedy zrobiłem swój pierwszy film „PUZZLE” w 1995 roku, mój mistrz Jacek powiedział do mnie: „Właśnie odbiłeś sie od Ziemi, ale masz drogę jak stąd do Księżyca”. Ostatnio widziałem się z nim mówiąc mu, że czuję, że już dawno wylądowałem na Księżycu, ale szybko wystartowałem rakietą w stronę Marsa... Doszliśmy do wniosku, że on, jako sześćdziesięcioletni facet, może sobie powiedzieć, że nigdy nie chciał dolecieć na Księżyc. On chciał tylko podróżować do niego. I tak też się stało. Wciąż podróżuje, gubi się. Ja lecę na Marsa.

A jednak odbijasz się od Ziemi. Powiedz, jakie emocje chcesz wywoływać w widzu? Ja oglądając Twoje autorskie prace, czytając scenariusze - czuję niepokój. Poza tym, od samych pierwszych chwil odbioru, wiem, że dana historia raczej nie skończy się happy endem.

Niepokój w moich pracach wynika z mojego niepokoju wewnętrznego. Ja wciąż się miotam w swoich pracach i dopiero teraz powoli dochodzę do priorytetów w byciu filmowcem. Wielu z nas, w tym ja, tak naprawdę nie chciało robić filmów dla samego robienia. Chcieliśmy się zasłonić filmem, by było nam lepiej, by nasz worek ego był pełny.  Bardzo łatwo teraz o tego rodzaju pychę. Pokazują to wywiady z reżyserami. Pozują w programach śniadaniowych, na salonach i czerwonych dywanach. Kiedyś był tylko film i tylko miłość do robienia ich. Nie do szarżowania facebooka, sprawdzania ile osób „lubi” daną rzecz i ile ma się wejść na youtube. Kiedyś był tylko film. Kto o tym nie pamięta, myślę, że nigdy nie będzie filmowcem. Będzie narcyzem, który wybrał sobie film do tego, by jego ego było pełne.  Ale nikt nie zapełni twojego ego, nawet najlepszy film. Możesz to zrobić tylko ty sam ze sobą. A co do happy endu w moich historiach to być może nawiązuję to do mojego cynizmu. Lubię powiedzieć sobie: i wszystko dobrze sie skończyło i żyli długo i szczęśliwie -a w nawiasie - ale i tak pewnego dnia umarli. Bo na końcu, koniec każdego jest taki sam: po prostu umierasz.

Hm, faktycznie cynizm, może nawet  fatalizm, ale wróćmy do ‘ początku’. Powiedz, jak rodzi się pomysł na film? Jak wybierasz początek historii i jej koniec? Wszyscy bohaterowie mają przecież przeszłość, która kształtuje ich postępowanie, choć nie wszyscy bohaterowie mają przyszłość, a film i tak gdzieś musi się skończyć. Co daje Ci, tak często stosowany przez Ciebie, zabieg retrospekcji?

Często pytałem się: co by było gdyby…? Wtedy pisałem historię typu:  co by było gdyby nie było kobiet na planecie tylko kobieta robot? Co by było gdybyśmy żyli w paradoksie? Co by było gdyby każdy miał swoje państwo w swojej głowie? Itd...

Niestety właśnie tego typu pytania doprowadzają do pomysłów, które nie są zrozumiałe dla producentów, którzy mogliby wyłożyć na to pieniądze.

Dziś pytam się: kim jest ten człowiek i dlaczego jest tym kim jest? Co się stało, że stał się właśnie taki (np. skurwysynem) i co się stanie, że pod wpływem załamania balansu wykorzystuje ten swój charakter by uratować kogoś... albo siebie? Film ‘ Melancholia’ mówi właśnie o tego typu bohaterach: babka miała przez cale życie doła, po to by w zagrożeniu końca świata mogła swobodnie się do tego przygotować i, jeszcze przy okazji, pomóc swoim najbliższym. W sumie też happy end :)pomimo zagłady całej planety - czyli końca wszystkiego.

Podziel się z nami tajemnicą i powiedz, która faza robienia filmu jest najbardziej emocjonująca? A rola montażu w procesie kreacji końcowego efektu? I co różni efekt końcowy od oryginalnego pomysłu, wizji reżyserskiej? Czasami reżyserzy montują swoją własną wersję tzw. ‘ director’s cut version’? Po co? Skoro ta wersja nie jest przeznaczona dla szerszej publiczności?

Szewc robi buty po to by można było w nich chodzić, ale szewc też robi buty na obcasie, które nie nadają się np. na poligon. Każda para butów służy do czegoś innego. Tak samo jest z filmem. Warto wiedzieć dla kogo robimy ten film. Kto będzie to oglądał? Kto jest twoją publicznością? Innymi słowy:  kto będzie chodził w twoich butach? Czasami producent myśli, że robi gumiaki dla rolników, a reżyser jest przekonany, że buty do biegania. Prędzej czy później wyjdzie, i to właśnie przy montażu, że ktoś kogoś oszukał na początku. Oni oczywiście rozmawiali o tym jakie to mają być buty. Ale każdy z nich bał się powiedzieć, że chce być aż tak specjalistyczny. Więc jeden robi gumiaki, a drugi buty do biegania i na końcu wychodzą… gumiaki do biegania.

I teraz pytanie: kto potrzebuje gumiaków do biegania i ile ludzi kupi te buty? Jeśli producent uprze się, że mają być to gumiaki, to wierz mi lub nie, ale zrobi wszystko by nie dało sie w nich biegać. Z innej strony: kiedy reżyser się uprze, a to też się zdarza, to zrobi wszystko by jego buty do biegania nie miały nic wspólnego z butem ochronnym od wody i błota. I może być problem. Montaż to najtrudniejsza część powstawania filmu z racji nieskończonej możliwości wyboru. Jeśli nie wiesz gdzie idziesz lub jakie buty robisz - możesz szyć i kleić bez końca.

Swoją drogą widziałam ostatnio gumiaki na obcasie, a z Twojej odpowiedzi wnioskuję, że reżyser to rzemieślnik z wizją, a producent to wizjoner z kasą.

Film (arcyfilm) czy reżyser? Studiujesz filmy wielkich reżyserów, jak: Kubrick, Woody Allen, Polański. Kubrick robił, nieśpiesznie, jeden film na kilka lat, Woody Allen robi jeden film na rok, jak z taśmy produkcyjnej, a Polański, teraz, reżyseruje filmy o Nowojorczykach ze swojego domowego aresztu w Szwajcarii. Ted Hutchgings, dyrektor SVA (Szkoła Sztuk Wizualnych) w Sydney gdzie studiowałeś, zwykł mawiać: ‘ You are nothing, your film is everything’. Kto jest wyżej? Mistrz czy jego arcydzieło?

Nie wiem jak powstają arcydzieła. Jeden z najlepszych filmów Allena „Manhattan” był dla niego tak nieudanym filmem, że chciał zwrócić całą gażę za jego reżyserię tylko po to, by nie dawali go do kin. Myślę, że można sobie coś założyć i iść w to,ale… tak naprawdę to przypadek decyduje o tym czy coś jest arcydziełem, czy np. tylko dobrym filmem. Terrence Malick jest tego przykładem. Jego film „The thin red line” był arcydziełem, ale miesiąc wcześniej ukazał się ‘Szeregowiec Ryan’ Spielberga  i cały czar wojenny prysł. Tak samo było z Kubrickiem: ‘ Full metal jacket’ ukazał się dwa miesiące po premierze ‘ Plutonu’  Oliviera Stona i było po bajce. Mistrz robi co może, ale to czas decyduje o tym, co staje się arcydziełem lub nie. Czas też pomaga, by dany film dorósł do tego, by stać się arcydziełem. Kiedy Ridley Scott zrobił ‘Łowcę Androidów’, Spielberg zrobił „ET”. Więc w kinie na „Łowcy” było 5 osób, a na „ET” cała reszta. Dopiero fanatycy video w latach 90 tych zafascynowali się tym filmem i ‘Blade runner’ jest na pierwszym miejscu najlepszego filmu SF, wyprzedzając takie perełki jak ‘ Odyseja 2001’ Kubricka lub „Star Wars” Lucasa.

Ha! A jednak mamy niderlandzki akcent w naszej rozmowie - pochodzący z Holandii aktor Rutger Hauer grający rolę androida w ‘ Blade Runner’.
Wracając do rozmowy: zaraz po maturze wyjechałeś do Sydney, tam zrobiłeś kilka filmów krótkometrażowych, spotkałeś ważnych ludzi na swojej drodze,. Po sześciu latach pobytu w Australii zostałeś jej rezydentem, po czym, wróciłeś do Polski. Ten etap to kolejne 5, 6 lat, kolejni ważni ludzie, Warszawa i Twój debiut pełnometrażowy -choć nie autorski - ‘Zamiana’ na podstawie scenariusza Cezarego Harasimowicza. Ten film był kreacją siedmiu debiutantów. Czy ten odważny krok to siła ‘Zamiany’ ?

Za film „Zamiana” płacę do dziś... i będę płacił dopóki nie zrobię kolejnego filmu. Bardzo mi to utrudnia moją działalność reżyserską, a pomysł był bardzo prosty: zrobić film z moimi przyjaciółmi, z którymi robiłem wcześniej reklamy i teledyski, po to by robić kolejne filmy, tylko filmy i swoje filmy. Tak się jednak nie stało. Po premierze „Zamiany” nie miałem pracy przez rok i do dziś nie mogę zrobić kolejnego filmu. Jednak, jeśli mam tak dosłownie potraktować mój debiut fabularny,  mogę powiedzieć, że gdyby nie „Zamiana” nie był bym takim filmowcem, jakim jestem teraz. „Zamiana” pomogła mi się ZMIENIC, ZAMIENIC  z reżyserem, którym byłem przed tym filmem. Bardzo chciałem zrobić swój pierwszy film do trzydziestki, teraz bardzo chcę zrobić swój autorski film do czterdziestki i tego się trzymam. Mam jeszcze sześć lat więc trzymajcie kciuki.

Następnym etapem będzie… Londyn i autorski film pełnometrażowy, anglojęzyczny? Pozbawiony polskich aspektów? Masz taki scenariusz?

Jestem w tym mieście od kilku miesięcy. Zepsuł mi się komputer i nie znam tu praktycznie nikogo. Czuję się jakbym nie powinien tu w ogóle być -34 letni facet bez rodziny, dzieci, kredytu na mieszkanie przyjeżdża do Londynu z jedną walizką. To już byłby początek tego nowego filmu, czyż nie? :)Podoba mi się ten stan niepokoju wewnętrznego. Wczoraj kupiłem sobie swój pierwszy płaszcz. Nikt do mnie tu nie powie Końdzio, nikt nie wie, że wcześniej nie chodziłem w białych koszulach, że nosiłem czerwony zegarek... Jestem... Czuję się jakby moje wnętrze w końcu zmieniło obudowę. A miasto jest jego częścią. Myślę, że za niedługo zacznę skrobać coś, co można szybko zrobić - jakiś minimalistyczny film o podobnym bohaterze w dziwnej sytuacji, w której będzie musiał się wypróbować. Zobaczymy.

Wiosną w Warszawie odbyło się czytanie Twojego scenariusza, którego historia częściowo osadzona jest w polskiej rodzinie na przełomie lat 80tych i 90tych. Opowiada  ona o kompleksowej sytuacji osoby, która ma syndrom DDA (Dorosłe Dziecko Alkoholika). Znowu zaglądasz w przeszłość, stawiasz pytanie: czy ktoś kto jest DDA, ma szansę kochać i być kochany bez ranienia i rozstań? Zwracasz uwagę na problem, który dotyka wielu ludzi i czy Dorosłe Dziecko Alkoholika ma szansę na happyeverafter, czy może zostawić DDA za sobą?

Film ‘Powrót do Legolandu’ to bardzo ważny film, to jak ‘Lista Schindlera’ dla Spielberga, ‘Pianista’ dla Polańskiego, ‘Ostatnie kuszenie Chrystusa’ dla Scorsease. To taki film must do.  Nie wiem, kiedy go zrobię. Wiem, że muszę go zrobić, bo tylko ja potrafię to opowiedzieć.

To słuchowisko jest na youtubie, wystarczy kliknąć ‘Powrót do Legolandu’ słuchowisko i jest już historia, która jest do słuchania. Kiedyś zobaczymy ją na ekranie. To bardzo piękne, że przy dzisiejszej technologii można być świadkiem powstawania czegoś, co nie ma jeszcze końcowego elementu w postaci filmu samego w sobie, ale już jest. Istnieje dla pewnej garstki ludzi, osób które wiedzą o problemie i jednoczą się słuchając tego.

Dziecko alkoholika ma szansę kochać i być kochanym. Musi tylko precyzyjnie, i to sam, załatać swój worek dowartościowania. Jeśli to mu się uda - wszystko jest proste. Jak powiadała moja terapeutka: „Najgorsze masz już za sobą...” To zdanie mobilizuje do tego, by wciąż robić filmy. By wciąż marzyć i realizować swoje cele życiowe i, przede wszystkim, powiedzieć sobie na dobranoc: to był kolejny udany dzień.

Dziękuję za rozmowy i życzę owocnych łowów historii  w Londynie, na które pewien producent - wizjoner powie: tak, tak, yes!  

 

Rozmawiała Iz Pacholec

 

Mister Wong
Konrad Aksinowicz
praca nad storybord
na planie filmowym 'Zamiany', z aktorem Tadeuszem Szymkowem (1958-2009)
na planie filmowym 'Sprawa Kostrzewy', marzec 2013
na planie filmowym 'Sprawa Kostrzewy', marzec 2013

Konrad Aksinowicz, urodzony 8 listopada 1978 roku we Wrocławiu. Wychowały go trzy fenomeny lat osiemdziesiątych: Gwiezdne wojny, klocki LEGO i Muppet Show. Już w liceum realizował filmy krótkometrażowe m.in.: Alabama (1996), za którą otrzymał nagrodę Ministra Edukacji Narodowej. Po liceum wyjechał do Australii, gdzie został stypendystą School of Visual Arts w Sydney. W 2004 roku wrócił do Polski i poznał Konrada Stefaniaka oraz Wojtka Zielińskiego. Spotkanie okazało się brzemienne w skutkach - od tej pory zjednoczeni Moustache skoncentrowali swoje siły na realizacji wspólnego dla wszystkich celu - debiutu fabularnego. Autor wielu reklam i teledysków dla polskich i zagranicznych wytwórni płytowych. W 2006 rozpoczął, wraz z pozostałymi Moustache'ami, pracę nad pierwszym fabularnym filmem pełnometrażowym. Zamiana (2009) Obecnie pracuje nad autorskimi projektami: Powrót do Legolandu, Sprawa Kostrzewy, Atomowy Zawrót Głowy.