Męskie kadry, męskim głosem - "Chrzest"

„Za kanwę całej dramaturgicznej historii, którą widzimy i która powstała w scenariuszu, posłużyły zdarzenia, które miały miejsce 10 lat temu w Warszawie. Historia dwóch chłopaków połączonych przeszłością kryminalną, z której później jeden z nich próbuje się wyzwolić, podczas gdy drugi wciąż operuje w tym środowisku. W momencie kiedy zapada wyrok na jednego z nich, ten drugi próbuje mu pomóc wyjść z tej sytuacji” – Marcin Wrona, reżyser filmu „Chrzest”

Historia w filmie „Chrzest” opowiedziana jest z perspektywy chłopaka , Janka, który przyjeżdża do Warszawy by odwiedzić swojego przyjaciela Michała.  Obaj młodzi mężczyźni jeszcze kilka lat temu byli członkami gangu zarządzanego przez człowieka przezwiskiem Gruby. W trakcie akcji przestępczej Michał wpadł w ręce policji i poszedł do wiezienia. W tym czasie Janek musiał odbyć przymusową służbę wojskową. Ich drogi na klika lat się rozeszły. Teraz, kiedy służba w wojsku się skończyła, Janek przyjeżdża do swojego przyjaciela, który od pewnego czasu jest już na wolności. Janek jest pod wrażeniem zmian, jakie zastał w życiu Michała. Świat, w którym teraz żyje jego przyjaciel, jest mu kompletnie nieznany. Michał ma piękny dom i rodzinę – żonę, Magdę, przywodzącą na myśl anioła, i maleńkiego synka. Świetnie radzi sobie finansowo -zarządza fabryką okien, jest dobrze ubrany, ma luksusowy samochód. Janek jest przekonany, że Michał ma to wszystko, ponieważ wciąż pracuje dla Grubego. Okazuje się jednak, że Michał skończył z życiem przestępczym, a to co ma, osiągnął sam. Chłopcy świętują spotkanie, piją wódkę, tańczą, śpiewają – widać, że wiele dla siebie znaczą. W nadchodzącą niedzielę ma się odbyć chrzest synka Michała. Młody ojciec prosi Janka, by został ojcem chrzestnym. Zaskoczony Janek, wyraża zgodę. Ale to nie jedyna prośba, jaką Michał ma do przyjaciela…

CZTERY SZANSE - JEDEN GRZECH
W filmie, na wskroś przesiąkniętym męskim światem, jesteśmy świadkami dramatu dwóch przyjaciół związanych ze sobą relacją niemalże braterską. Przyjaciół, których WYBÓR - w przypadku Michała ten podjęty kiedyś , w przypadku Janka ten podjęty teraz - sprawi, że nie rozłączy ich nawet śmierć. Dla Michała jego WYBÓR okaże się wyrokiem, WYBÓR Janka-przekleństwem. Dla  Janka przekleństwem stanie się również PRZYJAŹŃ. To ona każe mu przyjść do Michała, to ona nie pozwoli mu go opuścić , to ona, w końcu, każe mu go zabić. Michałowi  z kolei PRZYJAŹŃ da prawo do nieznośnych żądań i nadzieję na ocalenie RODZINY. RODZINA to świętość. To dobro, które pozwala upadłemu mężczyźnie  wstać z kolan, a jednocześnie zobowiązuje do największej OFIARY. To sacrum, które daje siłę w sytuacjach beznadziejnych, a w chwili spokoju odsłania ludzką twarz. Pozostają jeszcze ZASADY, które, raz złamane, nie dają drugiej szansy. A przecież wszystko oparte jest na ZASADACH –  wybór, przyjaźń, rodzina, nawet świat przestępczy. Jedynym wspólnym mianownikiem tych światów jest grzech śmiertelny – ZDRADA.

SYMBOLE I INSPIRACJE
Historia opowiadana w filmie Marcina Wrony pełna jest symboli.
Rozgrywa się ona według pewnego porządku. Są to wyraźnie zaznaczone dni tygodnia - począwszy od poniedziałku, kiedy przybywa Janek, aż po niedzielę, w którą ma się odbyć tytułowy CHRZEST.
W trakcie tych symbolicznych siedmiu dni rozgrywa się dramat bohaterów zakończony ich wspólną tragedią. Tragedia ta, jeszcze przed rozpoczęciem filmowej historii,  została zapowiedziana ryciną Durera „Kain zabijający Abla”.
Film otwierają dwie bardzo mocne, niezależne od siebie sekwencje. Pierwsza z nich -ratowanie życie tonącemu koledze i  druga - nieudana akcja przestępcza zakończona brutalnym pojmaniem bandyty. Te dwa krótkie epizody sprawią, że jedna i ta sama postać stanie się dla widzów bohaterem i przestępcą jednocześnie. Swoista dwoistość  - psychologiczna, emocjonalna, etyczna- będzie tej postaci  towarzyszyć przez całą historię.  
Jak zaznacza  Marcin Wrona, film inspirowany jest motywami filmu gangsterskiego. W  symbolicznej scenie chrztu dziecka Michała znajdujemy bezpośrednie odwołanie do kultowej sekwencji chrztu  w „Ojcu chrzestnym I” Francisa Forda Coppoli. Wypowiadane z namaszczeniem słowa „wyrzekamy się”, padają przed ołtarzem z ust przestępców w sytuacji kiedy każdy z nich, chwilę wcześniej, wydał nakaz egzekucji.
Mimo wyraźnych aluzji w stronę kina gatunku, film skupiony jest absolutnie na warstwie psychologicznej dramatu – relacji dwóch przyjaciół i żony jednego z nich. Nie ma tu spektakularnych scen pościgów, strzelaniny, trupów. Co nie oznacza, że jest to film pozbawiony scen brutalnych. Wręcz przeciwnie, „Chrzest” to kino bardzo mocne, a scena egzekucji   jest w swym okrucieństwie wręcz trudna do zniesienia.
Jak podkreśla Marcin Wrona, scenariusz w trakcie realizacji filmu bardzo się zmieniał. Szczególnie ważnymi dla ostatecznej jego formy okazały się spotkania twórców filmu z prawdziwymi więźniami, między innymi  z protoplastami głównych bohaterów. Jak powiedział reżyser, więźniowie głęboko wchodzili w psychologie postaci zawartych w scenariuszu, jednocześnie dużo mówiąc o relacjach międzyludzkich panujących w świecie przestępczym. To bardzo pomogło twórcom filmu wydobyć realizm wielu scen. Tomasz Schuchardt, odtwórca roli Janka, uznał to spotkanie za bezcenne w kreowaniu swojej postaci.
Sukces tego filmu to, obok pracy reżysera, zasługa genialnych aktorów. Jak mówi Marcin Wrona, „Chrzest” to kino aktorskie. To w postaciach Janka, Michała i Magdy zawiera się cały dramat tej historii, i właśnie te postaci zostały wykreowane przez młodych aktorów po prostu mistrzowsko.  Nie bez powodu w 2010 roku na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni OBAJ PANOWIE  - debiutujący w tym filmie Tomasz Schuchardt (Janek) i Wojciech Zieliński (Michał) – otrzymali Nagrodę za pierwszoplanową rolę męską w filmie „Chrzest”. Również i w moim odczuciu byli niezastąpieni.

NOWY PIEWCA MĘSKIEGO KINA
Marcin Wrona to drugi obok Władysława Pasikowskiego reżyser, którego filmy bez wahania można określić jako „polskie kino męskie”. Choć oczywiście nie sposób porównywać tych twórców choćby ze względu na  ich dorobek artystyczny. Niewątpliwie łączy ich wielka fascynacja światem męskim , a przede wszystkim, męskie relacje operujące wokół PRZYJAŹNI, REGUŁ, ZASAD.
To, co jest charakterystyczne dla dotychczasowych dwóch filmów Wrony, to - jak wielokrotnie podkreśla sam reżyser – motyw zastępowania ról społecznych jednego bohatera przez drugiego.  Zarówno w jego pierwszym filmie „Moja krew”, jak i w drugim „Chrzest”, bohaterowie, w imię męskiej przyjaźni,  żądają od przyjaciela przysługi na miarę zmiany społecznej tożsamości.
Wrona wyraźnie stawia kreskę miedzy światem męskim, a światem kobiecym, wykluczając wręcz możliwość współpracy tych światów. Męskie sprawy załatwiają mężczyźni. W filmie „Chrzest” Magda żyje pod jednym dachem z nieuchronną śmiercią swojego ukochanego męża, ale nie jest w stanie sobie nawet wyobrazić, co go za moment czeka. Czuje kobiecym zmysłem, że coś jest „nie tak”, ale źródło „zła” lokuje w osobie nowo przybyłego Janka, który, tak naprawdę, jest jedynym i ostatnim przyjacielem jej męża. Magda próbuje walczyć o Michała, intuicyjnie czując zagrożenie, ale nie zdaje sobie sprawy z jego skali i okoliczności. I jedno, i drugie jest spoza jej świata, spoza jej, kobiecej, przestrzeni. Nie sposób również nie zauważyć, że kobiety  w filmach Marcina Wrony przedstawiane są dość… przedmiotowo. To ważne ELEMENTY ŚWIATA MĘSKIEGO, które zgodnie z  męską wizją „najlepszego rozwiązania” przekazywane są „z rąk do rąk” bez pytania o ich racje. To mężczyzna jest wyrocznią. W moim odczuciu  aspekt relacji damsko-męskich w filmach Marcina Wrony odbiera nieco jego ciekawym dziełom wiarygodność. Choć ja przymykam na to oko i daję się uwieść historii.

Po premierze filmu „Chrzest” zaczęło się mówić o dyptyku Wrony, którego części  w swym pomyśle dramaturgicznym silnie ze sobą korespondują. Sam Wrona przyznał, że tak naprawdę jego  zamierzeniem jest stworzenie trylogii, w której trzecia część poświęcona będzie KOBIECIE. Czekam z wyjątkową niecierpliwością!

By zrobić taki film jak „Chrzest”, trzeba być mężczyzną. Trzeba myśleć, czuć, wartościować jak ONI. Tylko mężczyzna jest w stanie opowiedzieć  o swoim świecie tak czytelnie, intensywnie i… pięknie. Choć to piękno ma surową, twardą formę.  Tylko mężczyznę może tak zafascynować ZŁO.
„Chrzest” to męski obraz męskiego świata – konkretny i dynamiczny. Choć, z drugiej strony, kino pełne emocji i dramatyzmu.
Bardzo męskie!

Zapraszam!

 

Marta Bujnowicz-Widerska

 

Mister Wong
mat.Best Film
mat.Best Film
mat.Best Film
mat.Best Film
mat.Best Film
mat.Best Film
mat.Best Film