Gajery, garniaki, gangi, gangole, GARNITURY- kiedy? po co? dlaczego? dla kogo?

Moda męska automatycznie kojarzy mi się z garniturem. Garnitur, choć subiektywnie zupełnie nie w moim guście, jest, był i będzie obowiązkowym strojem galowym każdego szanującego się mężczyzny. Garnitury zawsze wisiały, wiszą i będą wisieć w niemalże każdej męskie szafie. Jedni kochają garnitury, inni ich nienawidzą, a jeszcze inni akceptują ze względu na okoliczności. Są tacy, którzy zakładaają garnitur codziennie, są tacy, którzy wyjmują go z szafy tylko na wielkie okazje oraz zagorzali przeciwnicy gajerów, którzy nie noszą ich nigdy.

Kiedy miałyśmy po 16 lat, moja przyjaciółka mówiła, że jej ideał faceta, to koleś w czerwonej bluzie, obowiązkowo z kapturem, w wojskowych bojówkach w kolorze khaki, z kolczykami i koniecznie łysy. Mnie zawsze podobali się zadziorni chłopcy, z nietypową fryzurą, typu dready lub irokez (długie włosy nie wchodziły jednak w grę), zaznaczający wyszukanym strojem swoją odmienność, swoją filozofię życiową. Mile widziana męska biżuteria i tatuaż.

Dziś moja przyjaciółka jest żoną niezwykle bogatego biznesmena, który w swojej garderobie ma pokaźną kolekcję najlepiej skrojonych garniturów. W oddzielnym segmencie szafy wiszą dziesiątki krawatów i koszul z najbardziej delikatnego jedwabiu, poniżej stoją niezliczone pary eleganckich butów, uszytych z najdroższych skór oraz tkanin. Oddzielną półkę zajmują liczne ozdoby: spinki do koszul, paski, kolorowe chustki. Na dolnej półce leży jedna jedyna bluza z kapturem, szara nie czerwona i spodnie dresowe - strój do joggingu.

Żadnych bojówek, żadnych kolczyków, jeden mały, ledwo widoczny tatuaż - pamiątka z młodości. Moja przyjaciółka zdecydowanie zmieniła gust.

Ja pozostałam wierna swoim ideałom męskości i nadal najbardziej zwracam uwagę na mężczyzn, którzy wyglądają nietypowo, którzy się wyróżniają. Z pewnością nie należę do licznej grupy kobiet, dla których facet w garniturze to obiekt westchnień, to uosobienie męskości i seksu. Nie lubię garniturów, ale nie jestem też ich zagorzałą przeciwniczką. Uważam, iż garnitur to jedyny strój męski, w którym każdy mężczyzna, bez względu na plusy  czy minusy swojego wyglądu osobistego i sylwetki wygląda lepiej niż w jakimkolwiek innym stroju, np. w dresie. Jeśli garnitur jest dobrze skrojony lub szyty na miarę, a do tego zestawiony z odpowiednio dobraną koszulą, krawatem, butami i innymi dodatkami, z pewnością każdemu mężczyźnie doda powagi i elegancji. Przystojny mężczyzna prawdopodobnie w każdym stroju będzie wyglądał dobrze. Garnitur może dodać mu wyjątkowości, szyku. Natomiast mężczyzna pozbawiony przez naturę zewnętrznych atutów swojej fizyczności, właśnie strojem może nadrobić to, czego natura mu poskąpiła lub ukryć to, czym go niechlubnie obdarzyła. I takiemu mężczyźnie założenie garnituru z pewnością pomoże wyglądać bardziej atrakcyjnie. Pamiętajmy jednak o tym, iż nie wystarczy drogi garnitur, by wyglądać jak James Bond. Liczy się każdy szczegół w ubiorze, właściwe zestawienia i… odrobina elastyczności w poruszaniu się pomiędzy sztywnymi zasadami klasycznej męskiej elegancji.

Niektóre kobiety uważają, że garnitur odzwierciedla duszę mężczyzny. Facet w garniturze wygląda dostojnie. Sprawia wrażenie pewnego siebie, zdecydowanego, stającego twardo na ziemi, znającego swoją wartość i wiedzącego czego chce od życia. Postrzegany jest jako osoba mądra, z klasą i wysoką kulturą osobistą, charakteryzująca się dobrym stylem, mająca poczucie estetyki. Stereotyp podpowiada nam, kobietom, że taki mężczyzna to dżentelmen, dobrze sytuowany, odnoszący sukcesy, lepiej zarabiający i mogący zapewnić życie bezpieczne i w luksusie. Przystojny mężczyzna w garniturze, pachnący dobrymi perfumami to oznaka dbałości o siebie, to obiekt pożądania. Nasz kobiecy instynkt pragnie takich facetów. I chyba rzeczywiście coś w tym jest...

Większość mężczyzn ma w swojej garderobie przynajmniej jeden garnitur. Być może jest to pamiątka z własnego ślubu, z komunii córki lub z wesela ciotecznego kuzyna. Niektórzy mają ich kilka. Generalnie garnitur ma dwa oblicza. Przede wszystkim traktowany jest jako strój galowy, zakładany jedynie na szczególne, wyjątkowe okazje. Wyjmowany z szafy zazwyczaj jedynie kilka razy w roku, od „święta”, więc często też niekoniecznie najmodniejszy. Z drugiej jednak strony może on stanowić jednocześnie obowiązkowy strój „roboczy”. Miliony mężczyzn na określonych stanowiskach spędza w garniturze połowę swego życia, robiąc karierę zawodową. Ze względu na swoją dość sztywną formułę garnitur nigdy nie jest traktowany jako strój codzienny, tzw. domowy. Z pewnością nie należy on do strojów wygodnych i komfortowych. Biorąc jednak pod uwagę współczesne trendy w modzie - szeroki wachlarz tkanin, gamę kolorów i stałe ciągłe poszukiwania nowych rozwiązań dla mody użytkowej, można zauważyć, że mężczyźni coraz częściej noszą garnitury nie tylko od święta. Być może coraz częściej chcą zwracać na siebie uwagę?

A wracając do moich osobistych przemyśleń na temat garniturów i mojego gustu, to mimo iż nadal moją uwagę przykuwają mężczyźni nie w garniturach, to z pewnością zwróciłabym uwagę na faceta „pod krawatem” ( pod warunkiem, że ów garnitur byłby nietypowy), jeśli spotkałabym go w miejscu, w którym strój tego typu zupełnie nie byłby pożądany np. na koncercie rockowym.

 

Zuz

Mister Wong
Fot. Archiwum Cudzoziemki
Fot. Archiwum Cudzoziemki
Fot. Archiwum Cudzoziemki
Fot. Archiwum Cudzoziemki
Fot. Archiwum Cudzoziemki