Ewa

Mam na imię Ewa. Dostałam je tradycyjnie, jako najstarsza córka w rodzinie.
Jestem mamą Jasia i Loli. To jest dla mnie najważniejsze.

Naturę mam niespokojną, ciekawską, zgłębiającą. Robię kilka rzeczy naraz albo nie robię nic. Te „kilka naraz” są po to, że jak mnie wyczerpie jedno, to zawsze mogę uciec w to drugie i nabrać z niego energii. Widać muszę mieć plany awaryjne. Źle mi gdy nie mam pomysłu na nic. 

Ostatnio ufam życiu. Przestałam snuć wizje katastrof, bo latami je snułam i nigdy mnie nie dopadły. Uczę się nie żałować. Zdarza mi się płakać. Nawet na filmach Barbie. Lubię siebie. Zwłaszcza teraz, gdy zaczęłam żyć bardziej w zgodzie z sobą. Lubię ludzi. Lubię się zastanawiać nad życiem i lubię te chwile kiedy mówię sobie „no taaak, teraz to już wszystko rozumiem”. Lubię to wyciszenie i pogodzenie, kiedy wszystko wpada na właściwe miejsce a ja ogarniam całość. Lubię się godzić. Lubię jogę i moment, gdy moja głowa wreszcie przestaje mnie poganiać. Lubię południowe morza i ulice pachnące od oleandrów. Od ich zapachu można podobno zasnąć i więcej się nie obudzić.
Lubię siedzieć w kawiarni i obserwować ulicę. Lubię być sama. 

Mam kilka planów na przyszłość, ale ten jeden kręci mnie najbardziej: W następnym życiu będę małym gekonem na gorącej wyspie, koniecznie bez ludzi i kotów. Będę grzać się w słońcu i drzemać. Czasem od niechcenia wysunę leniwy język i złapię jakąś ważkę. 

Co jeszcze lubię? Poczucie humoru i urodę rzeczy. Lubię z rana w miękkim swetrze popijać kawę i patrzeć jak kwitną w ogrodzie kwiaty, które posadziłam z Lolą. Lubię pięknie ubrana przemierzać ulice pięknego miasta. Lubię słoneczne popołudnia. Lubię spotykać się z przyjaciółmi i jeszcze lubię jak jest zabawnie, niepoważnie, serdecznie i smacznie. 

O tym będę pisać: o przyjemnościach. O pięknych i inspirujących ludziach, których ciągle mam szczęście spotykać. 
O dylematach mamy, kochanki, kobiety pracującej. O tym jak poznawałam Holandię i jak odkrywała się przede mną Haga.
O Krakowie. I o innych miastach. O bólu i smutku, i o tym, jak się z nim uporać. Pewnie i o rozterkach. W tej chwili jestem tak szczęśliwa, że jest Cudzoziemka, wspaniała, energetyczna, kobieca, inspirująca, że trudno mi teraz o nich myśleć.

Z czasem będę publikować rozdziały z książki o sztuce dla  dzieci, którą niedawno zaczęłam pisać.  

Cudzoziemko, miło mi Cię poznać 

Ewa Kijowska-Stroes

 

Można do mnie pisać na adres: ewa@cudzoziemka.nl

Mister Wong